Antoni Kocjan urodził się 12 sierpnia 1902 roku we wsi Skajskie na skraju Jury Krakowsko „Częstochowskiej, nieopodal Olkusza. Antoni Kocjan był synem Michała Kocjana i Franciszki z Żurowskich. Państwo Kocjanowie mieli czworo dzieci: Ludwika-wcześnie zmarłego, Annę, Antoniego (1902 - 1944) i Bolesława-pilota1 (1908 - 1981).
W czasie I wojny światowej A. Kocjan należał do Polskiej Organizacji Wojskowej, a w latach 1920 - 1921 jako ochotnik służył w 11 Pułku Piechoty Wojska Polskiego i brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Po powrocie z wojska kontynuował przerwaną nauk w olkuskim gimnazjum, którą ukończył złożeniem egzaminu maturalnego w czerwcu 1923 roku.
Jako uczeń należał do harcerstwa i młodzieżowej drużyny pożarniczej. Jesienią 1923 roku wyjechał do Warszawy, gdzie rozpoczął studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej. Nie mogąc liczyć na pomoc finansową z domu, zarabiał na życie udzielając korepetycji oraz pracując, zwłaszcza popołudniami i nocami w Urzędzie Pocztowym. Brak czasu na naukę stał się przyczyną niezaliczenia pierwszego roku studiów na Politechnice. Wówczas Antoni złożył dokumenty na Wydział Leśny Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Było to jedyne wyjście, aby uzyskać odroczenie od służby wojskowej.
W 1925 roku Antoni poznał Stanisława Rogalskiego, Jerzego Drzewieckiego, Jerzego Wędrychowskiego - studentów Sekcji Lotniczej Wydziału Mechanicznego Politechniki Warszawskiej, z którymi połączyła go przyjaźń i wspólna pasja konstruktorska. Od tego czasu rozpoczyna się okres pracy Kocjana w Sekcji Lotniczej, która w listopadzie 1925 roku uzyskała zgodę rektora Politechniki Warszawskiej na urządzenie warsztatów w podziemiach budynku Nowej Kreślarni. Już miesiąc później, dzięki dużej determinacji i zaangażowaniu działaczy sekcji, warsztaty rozpoczęły swoją działalność, a w 1926 roku został w nich zbudowany pod kierunkiem A. Kocjana dwumiejscowy samolot JD-2, któremu nadano numer „fabryczny” SL-4. Młodzi konstruktorzy nie cieszyli się długo samolotem, gdyż podczas wykonywania pierwszego lotu spłonął. Pilot, który nie doznał poważnych obrażeń, wydał o SL-4 bardzo pochlebną opinię, co skłoniło konstruktorów do budowy kolejnych egzemplarzy.
Jego wielkie zaangażowanie dostrzegli pracownicy Ligi Obrony Powietrznej Państwa, którzy nakłonili kierownictwo do ufundowania Kocjanowi stypendium w latach 1927-1928, a od 1929 roku otrzymywał już regularną pensję. Było to dla młodego konstruktora, pozostającego bez stałego zatrudnienia bardzo ważne, gdyż w tym właśnie roku poślubił Elżbietę Zanussi, studentkę którą poznał w czasie pracy w Urzędzie Pocztowym.
Jesienią 1927 roku powstał w Warszawie Aeroklub Akademicki, w którego pracach aktywny udział brał A. Kocjan. Działalność w Aeroklubie skłoniła Antoniego do odbycia w 1929 r. kursu pilotażu. Pasowanie na rycerza przestworzy odbyło się 20 października 1929r. Tak opisywał to wydarzenie „Młody Lotnik” w numerze 11 z 1929 r.
W 1934 r. A. Kocjan otrzymał przyznaną przez Aeroklub RP licencję pilota sportowego Nr 58, chociaż jak wspominał Michał Offierski:
W 1930 r. Antoni Kocjan na zamówienie Aeroklubu Lwowskiego zaprojektował i zbudował pierwsze szybowce szkolne „Czajka I” i „Czajka II?. W związku z tym, że szybowce konstruowane przez A. Kocjana zajmowały dużo miejsca, zmuszony był wraz ze swoim przyjacielem Jerzym Wędrychowskim poszukać nowego lokum. I tak A. Kocjan wyprowadził się z Doświadczalnych Warsztatów Lotniczych i utworzył Warsztaty Szybowcowe przy ulicy Wawelskiej 5. Właśnie tu A. Kocjan w 1936r. utworzył jeszcze jedną odmianę „Czajki?, którą nazwał „Czajka-bis?. „Czajki” służyły głównie do szkolenia polskich pilotów szybowcowych aż do 1939r.
?Czajki” to nie jedyne szybowce konstrukcji Antoniego Kocjana. Właśnie w stworzonych przez siebie warsztatach Antoni rozwijał swoją pasję konstruktorską, tworząc nowe i udoskonalając już istniejące modele, którym nadawał przydomek „bis. I tak powstały: „Wrona?, która okazała się bardzo udanym szybowcem, używanym we wszystkich polskich szkołach szybowcowych; „Komar?, zyskujący pochlebną opinię dzięki swym licznym zaletom5; „Sroka” i „Sokół?, w którym zastosowano nowe rozwiązanie konstruktorskie, a mianowicie odsuwaną do przodu kabinę. Zarówno „Sroka?, jak i „Sokół” były używane przez polskie szybownictwo aż do wybuchu II wojny światowej. Dzięki wyczynom dokonywanym na „Komarze” oraz popularności „Czajek” i „Wron” Antoni Kocjan został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi.
Największy rozgłos spośród wszystkich konstrukcji A. Kocjana zdobył zaprojektowany w 1938 r. szybowiec „Orlik?, a w rok później A. Kocjan skonstruował pierwszy motoszybowiec6 „Bąk?, który utrzymał aż do 1947 r. dwa rekordy światowe: wysokości- 4595 m i długotrwałości lotu-5 godzin i 24 minuty. Prawie wszystkie „Bąki” uległy zniszczeniu w czasie kampanii wrześniowej w 1939r. (prawdopodobnie uchroniły się jedynie dwa egzemplarze: jeden wywieziono do Rumunii, a drugi dostał się w ręce Niemców). Wszystkim konstruowanym przez siebie szybowcom i motoszybowcom A Kocjan nadawał nazwy ptaków lub owadów, a nie swe inicjały z dodatkiem liczby porządkowej, jak czyniło to wielu współcześnie mu żyjących konstruktorów. Świadczyło to o wielkiej skromności naszego bohatera.
Inżynier Antoni Kocjan dzięki swojemu talentowi konstruktorskiemu był znany poza granicami kraju. Wiele zagranicznych kół lotniczych ubiegało się o licencje szybowców jego konstrukcji. Już przed wybuchem II wojny światowej produkcję szybowców konstrukcji A. Kocjana rozpoczęły Finlandia, Estonia, Bułgaria i Palestyna. A. Kocjan snuł w owym czasie plany, aby w polskich ośrodkach podgórskich montować zagraniczne samoloty. Plany te jednak nie zostały nigdy zrealizowane.
Mimo że A. Kocjan bez reszty pochłonięty był pracą w Warszawie, nigdy nie zapomniał o rodzinnych stronach. Bardzo często przyjeżdżał do Olkusza starym samochodem8, co wzbudzało wśród sąsiadów niemałą sensację. Jeszcze większe wrażenie wywoływał, krążąc nad wsią samolotem i zrzucając rodzicom listy.
1 września 1939 roku wybuchła II wojna światowa. W wyniku bombardowań Warszawy częściowo zniszczone zostały Warsztaty Szybowcowe. W związku z tym podjęto decyzję o ewakuacji do Lublina. W Lublinie A. Kocjan zostaje ranny w wyniku eksplozji niemieckiej bomby.
Po dwutygodniowym okresie rekonwalescencji A. Kocjan podejmuje decyzję, aby wspólnie z żoną powrócić do Warszawy. W Warszawie zamieszkują u znajomych na Saskiej Kępie. Ich dotychczasowe mieszkanie jest częściowo zniszczone, a ponadto A. Kocjan uważał, że bezpiecznej będzie zmienić miejsce pobytu.
W 1940 roku Antoni Kocjan wstąpił do tajnej organizacji wywiadowczej „Muszkieterowie?, której członkowie zajmowali się głównie zbieraniem danych o lotniskach, składach paliwa i bomb. Działalność wywiadowcza w „Muszkieterach” została przerwana aresztowaniem A. Kocjana. 19 września 1940 r., w trakcie pierwszej wielkiej łapanki urządzonej w Warszawie, Antoni zostaje wywieziony do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, gdzie przebywał około 10 miesięcy. Otrzymał numer obozowy 4267. Jego przyjaciele rozpoczęli starania, aby go uwolnić. Udało im się to dopiero w lipcu 1941 r.
Wykorzystali oni fakt, że Niemcy werbują specjalistów do pracy w niemieckich zakładach przemysłu zbrojeniowego. W wyniku ich starań firma Techno-Service złożyła wniosek o zwolnienie A. Kocjana z Oświęcimia jako fachowca im niezbędnego. A. Kocjan opuścił mury obozu chory i wycieńczony, miał opuchniętą twarz i obrzęk brzucha spowodowany prawdopodobnie głodem.
W tym samym roku A. Kocjan wraca do działalności konspiracyjnej. Tworzy niewielki ośrodek produkcji broni, gdzie zajmuje się głównie produkcją ręcznych granatów zaczepnych z opóźniaczem, a w podziemiach częściowo zniszczonych Warsztatów Szybowcowych urządza tajną drukarnie zwaną „Czwórką?. Z biegiem czasu „Czwórka” stała się jedną z największych drukarni konspiracyjnych w Polsce.
Praca w drukarni to nie jedyne zajęcie, jakie wykonywał A. Kocjan. Ciągle w nim drzemało zamiłowanie do lotnictwa, dzięki czemu działał w AK w tzw. Biurze Studiów Gospodarczych i Przemysłowych, gdzie został kierownikiem specjalnego Referatu Lotniczego. Głównym zadaniem A. Kocjana była identyfikacja meldunków napływających do Referatu Lotniczego, a dotyczących niemieckiej produkcji lotniczej. Należało określić, gdzie znajdują się zakłady, ile osób zatrudniają, ilość budynków, rodzaj maszyn i typy produkowanych samolotów.
Właśnie na początku 1943 r. do Biura Studiów Gospodarczych i Przemysłowych, zaczęły napływać informacje o „torpedach powietrznych?, V-1 i V-2 produkowanych na wyspie Uznam w bazie Peenemünde. Bomba V-1 to bezzałogowy samolot, dzieło Luftwaffe, natomiast V-2 to rakieta balistyczna, która została stworzona przez armię lądową, dlatego też przez cały czas ich produkcji trwał wyścig między niemieckim lotnictwem a artylerią, która z tych rakiet będzie pierwsza gotowa do użycia.
Obie miały być użyte przeciwko Anglii, która aż do 1943 roku nic nie wiedziała o produkcji tajnej broni przez Niemców. Dopiero w lutym i marcu 1943 roku do Londynu dotarły pierwsze meldunki o Peenemünde, będące wynikiem konspiracyjnej pracy Antoniego Kocjana. Raporty A. Kocjana wysyłane do Londynu wywoływały podziw i zadowolenie w sztabie aliantów.
Anglicy zaczęli przeprowadzać loty rozpoznawcze, które potwierdziły informacje dostarczone przez Antoniego Kocjana i jego współpracowników. Wkrótce podjęli też decyzję o bombardowaniu Peenemünde. Operacja nosiła kryptonim „Hydra” i została przeprowadzona przez bombowce brytyjskie w nocy z 17/18 sierpnia 1943 r.
W trakcie bombardowania Peenemünde zginęło setki ludzi, w tym wielu specjalistów niemieckich, a szef sztabu lotnictwa Rzeszy generał Hans Jeschonek popełnił samobójstwo, gdyż Goering obciążył go odpowiedzialnością za dopuszczenie angielskich bombowców na wyspę. Dla Antoniego Kocjana i jego ludzi był to dzień wielkiego triumfu, gdyż inspirując aliantów do nalotu na Peenemünde, stał się rzeczywiście człowiekiem, który wygrał wojnę.To zaszczytne miano otrzymał za to, że dzięki swojej działalności i odwadze współpracowników użycie V-1 przez Niemców zostało opóźnione o przeszło pół roku z powodu zbombardowania bazy na wyspie Uznam. Antoni Kocjan za wykrycie Peenemünde został awansowany do stopnia oficerskiego, został porucznikiem.
Niemcy bardzo szybko zorientowali się, że w całą sprawę zaangażowany był polski wywiad podziemny. Gestapo i Abwehra zintensyfikowały działania, doszło do aresztowań. Tym razem A. Kocjanowi udało się uciec i uniknąć złego losu. Nie tracąc zimnej krwi, zreorganizował podległą mu placówkę. Część ludzi wysłał z Warszawy, zlikwidował niektóre punkty kontaktowe. Sam zmieniał miejsca pobytu, a do domu na Saskiej Kępie zaglądał tylko raz w tygodniu.
Jednocześnie nie zaprzestał pracy nad niemieckimi pociskami V-1 i V-2. Po zbombardowaniu bazy w Peenemünde Niemcy przenieśli główne zakłady montażowe do podziemnej fabryki „Dora” w górach Harzu, biura konstrukcyjne znalazły miejsce w grotach skalnych nad Taunsee, a poligon doświadczalny został umieszczony w miejscowości Blizna-Pustków nad Bugiem.
20 maja 1944 r. w rejonie wsi Klimczyce spadła rakieta V-2, która nie wybuchła. Dzięki przytomności umysłu żołnierzy Armii Krajowej i miejscowej ludności została bardzo szybko zamaskowana, a informacje o zdobyczy przekazano natychmiast do Warszawy. Po kilku dniach na miejsce przyjechali specjaliści, wśród których był Antoni Kocjan. Rakieta została sfotografowana, a ważniejsze jej elementy zostały przewiezione do Warszawy, gdzie natychmiast przystąpiono do rozszyfrowania tajemnicy „cudownej broni” Hitlera. Uzyskane w ten sposób materiały były regularnie przekazywane do Londynu. Właśnie w tym czasie, kiedy Antoni Kocjan odnosił największe sukcesy, został przypadkowo aresztowany wraz z żoną w swoim mieszkaniu na Saskiej Kępie 1 czerwca 1944 roku.
Aresztowanie nie miało nic wspólnego z jego pracą wywiadowczą, z jego meldunkami, które spowodowały niejeden nalot na fabryki niemieckie, ani z konspiracyjną produkcją granatów tzw. Kokili. Bezpośrednim jego powodem była wpadka największej podziemnej drukarni Tajnych Wojskowych Zakładów Wydawniczych.
Antoni Kocjan bronił się zręcznie, twierdząc, że z drukarnią nie ma nic wspólnego. Podziemny wywiad Armii Krajowej i przyjaciele rozpoczęli starania o uwolnienie inżyniera i jego żony. Elżbieta Kocjan została zwolniona 12 lipca 1944 roku. Niemcy obiecali również, że wkrótce Pawiak opuści A. Kocjan. Tak się jednak nie stało, niemal w przeddzień zwolnienia zdradziła udział A. Kocjana w produkcji granatów jedna z łączniczek podziemnych zakładów produkujących granaty.
Antoni Kocjan zginął 13 sierpnia 1944 roku, gdy w Warszawie trwało powstanie.
Rozkazem generała „Bora” Komorowskiego, wydanym podczas Powstania Warszawskiego, Antoni Kocjan został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V klasy.
Airport Biernat62-023 Gądki
ul. Poznańska 3
[email protected]
tel. +48 609 121 626
rezerwacje +48 697 977 356
© Polskie Stowarzyszenie Motoszybowcowe im. Antoniego KOCJANA